Księga gości

2006
listopad
październik
kwiecień
styczeń
2005
listopad
październik
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2004
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad

A tu:
Pajacyk
lecinema.pl
POEMA.art.pl
Biblioteka Internetowa
Celtica
Jamie Oliver
Joga
UK Slang
Tori
Savage Chickens

Blogi:
Geek Philosophy
Danka B.
Sarah Dessen
Jarod
Neil Gaiman
Yennefer
Jeżyna
Dudla
[b]
Catharsis
Szczebrzeszyn
Triss
Gravity
Leocadie
ShaManka

Zbiorowo:
Bloga kuchnia

Foto:
PLFOTO
Bart
Łukasz
***
Jest ciepła listopadowa noc i nagle uzmysławiam sobie, że nawet o trzeciej nad ranem mogę obserwować chmury płynące po granatowo-czarnym niebie. To dziwne uczucie; nie widać gwiazd i nie przelatują samoloty, Crofton Road jest niesamowicie cicha i spokojna, a moje oczy wypełniają poszarpane białe kształty.

Potem wchodzimy do ciepłego, pełnego ludzi domu, każdy z nas trzyma kieliszek, szklankę lub puszkę, z kuchennego okna widzę fajerwerki, śmieję się więc, choc wcale nie chcę sie śmiać. Śmiech jest wymagany. Śmiech jest dobry i ma pomóc mi przezwyciężyć to obezwładniające poczucie odrętwienia, które nagle wypełniło moją głowę.

[So what's the matter with you? Sing me something new... don't you know the cold and wind and rain don't know they only seem to come and go away...]

Oczy pulsują bólem, dźwięki są zbyt głośne, ludzie zbyt jaskrawi i nagle czuję łzy, które odgradzają mnie od tego wszystkiego delikatną mgiełką. Jestem mokrym kawałkiem szmatki; to uczucie jest tak znajome - i złe - i czuję, jakby absolutnie nic nie uległo zmianie, i chcę wrocić do łozka i zwinąć sie w kulkę i zasnąć i więcej się nie obudzić.

pikkumyy 2006-11-12 19:37:10
skomentuj (5)
***
"The Young Man came to the Old Man seeking counsel.
I broke something, Old Man.
How badly is it broken?
It's in a million little pieces.
I'm afraid I can't help you.
Why?
There's nothing you can do.
Why?
It can't be fixed.
Why?
It's broken beyond repair. It's in a million little pieces."

James Frey, "A Million Little Pieces"

pikkumyy 2006-11-11 00:02:11
skomentuj (0)
***
Jesień jest tu taka inna od jesieni jaką znam. Fig mówi, że angielska jesień jest najpiękniejsza - pokazuje mi jaskrawoczerwone liście na drzewach rosnących przy ogłuszająco szarej, jednostajnej ulicy, i pyta: macie coś takiego w Polsce? Mamy coś lepszego, odpowiadam, wyszukując zdjęcie w sieci godzinę później. Popatrz na to, złota polska jesień, co o tym sądzisz? Ładna, mówi on, ale wolę moją.
Później robi się coraz wcześniej, bo weekendowe wieczory przeciągają się w nieskończoność stając się weekendowymi porankami - siedzimy przy dębowym stole w kuchni, jest szósta bądź siódma rano, za oknem po płocie przemyka kot, przed nami paruje herbata. Tosty z masłem; jednak ten chleb nie ma skórki. Nie ma SKÓRKI, a przecież to najlepsza część chleba. Paul mówi, że nie lubi skórki. Jest za twarda, dodaje, chleb musi być miękki. Do herbaty wlewa odrobinę mleka i słodzi pół łyżeczki cukru. W ten sposób powstaje gorący płyn bez absolutnie żadnego smaku. Wszyscy piją go i mówią, jakie to dobre.

pikkumyy 2006-10-25 20:12:26
skomentuj (2)
Świetlista przestrzeń czekała, by wziąć ją w objęcia
Nagle wszystko rozpływa się w zapachu ciepłego asfaltu; to jeszcze nie żar, ale już nie chłód, to ciepło i lekki wiatr, który wieje od słońca, z miejsca, które zaraz zasłonią chmury.
Dzisiejszy dzień jest migotliwy - jak dyskotekowa kula, błyszcząca tysiącem srebrnych kwadracików.

Migocze cieniem i żółcieniem.
Wszyscy znamy te przyrodnicze filmy, na których w ciągu kilku sekund z ziemi wyrastają zielone łodygi; na ich końcach pojawiają się nieśmiałe pąki, w mgnieniu oka nabrzmiewające i pękające w feerii barw, kwiat pojawia się i znika, marszcząc się i uginając w chwilę po tym, jak siądzie na nim pierwsza pszczoła. I już go nie ma.

Mam wrażenie, że gdyby przyspieszyć dzisiejsze kilkanaście godzin, wyglądałoby to tak samo, byłaby to mała symfonia rozkwitu i upadku, małe migoczące arcydzieło. Chmury lecą po niebie ścigane przez ptaki, a lazur powoli zmienia się w szarość.
Czy to nie banalne?

Siedzę spokojnie w tym szumie, patrząc na miejsce, w którym niebo jeszcze przez chwilę jest najbardziej niebieskie - tam, gdzie przednia szyba samochodu przemalowana jest na głęboki błękit, chroniąc przed promieniami słońca; twarz taksówkarza ocienia błękitny, przejrzysty pas.

Samochód jedzie po gładkiej, nowej szosie i lekko szumi oponami.
Przed blokiem stoi trójkolorowy trzepak.

Dzieci migają jak wszystko wokół, migają w roześmianych fikołkach.

pikkumyy 2006-04-20 01:22:02
skomentuj (1)
***
"Czy uwierzycie, że naprawdę lubię snuć się brzegiem Tamizy? Lubię zręczność, z jaką mosty wystrzelają z brzegów i przeskakują nad zanieczyszczonym nurtem. Szczególnie zaś przypadł mi do serca stary most Westminsterski. Ma w sobie to coś. Przystojniak - oczywiście w kategoriach urody mostów. Czasem jest podświetlony; kamień, drewno i woda tworzą piękną symfonię. Brąz rzeki i zieleń mostu stapiają sie w kałużę płynnej poświaty przywodzącą na myśl miętowe czekoladki. Dziś most pogrążony jest w ciemności. Jakoś to przeżyję."

"Zaułek łgarza", Robert McLiam Wilson

pikkumyy 2006-01-30 01:05:43
skomentuj (2)
Kruk dziobie ołtarz powietrza nad zimową ulicą opartą o gałąź
Dobrze więc, napiszę to.

***

Jest mroźno - tak mroźno i jasno, że powietrze przepełnione światłem zdaje się ciąć skórę na kawałki, gdy stukając czarnymi obcasami idę w górę ulicy. Jest też pusto, co dziwne o tej porze dnia, dlatego cały świat należy do mnie; cała ta ulica, szron na drzewach, zwały śniegu po bokach drogi, nieskalane ludzką stopą śniegowe połacie na działce za płotem, czarny asfalt, na którym zamarzły strumyczki wody.
I góry, zamglone lecz błyszczące śniegiem w słońcu, i para, która unosi się z moich ust, gdy tylko rozchylę w uśmiechu wargi.

Po prostu nie potrafię zachować kamiennej twarzy, gdy wokół jest tak, jak jest.

Za kilka godzin wszystko to zniknie, rozpływając się we wrogiej, zimowej ciemności.
Nie tej ciemności miękkich płatków, które głucho opadają jeden na drugi, tworząc puszyste zaspy; ciemności kilkucentymetrowej warstwy lodu i niebezpiecznych zaułków, i poczucia, że ktoś za tobą idzie krok w krok.
Ale póki co jest tak pięknie.

Oszronione gałązki tworzą delikatną koronkę na tle jasnego błękitu.
Wieje lekki wiatr i drobne kosmyki włosów wpadają mi prosto w oczy.

pikkumyy 2006-01-15 23:13:13
skomentuj (2)
Wiem, że muszę wypatrzeć w nicość śniącą się drogę
Chyba nigdy nie przestanę się dziwić temu, jak miejsca, dźwięki i zapachy potrafią zagnieździć się w ludzkiej pamięci, by później niespodziewanie przypomnieć jakąś sytuację, jakiś specyficzny stan, samopoczucie - jakkolwiek to nazwać.

Dziś czuję się, jakbym wciąż była w drugiej klasie liceum. Wszystko to dlatego, że siedzę w pokoju na drugim piętrze, słuchając Dave Matthew's Band, jest późno, powinnam już iść spać - ale nie mogę; przede mną piętrzy się stos papierów, kaset, ołóweczków, podkreślaczy.
Jeszcze tyle muszę się dziś nauczyć.
Mam okropne poczucie, że nie zdążę.

Siedzę, załamuję ręce. Piszę, słucham, kołysze się głowa nad zeszytem, kołyszą się ramiona, każda nuta to zmarnowane sekundy.
Srebrna struga zimna oblewa twarz; tonę w czasie, obracając się w koło na środku pokoju, oparcie szarego, wysłużonego biurowego krzesła piszczy wraz z każdym obrotem.
Stopami ledwie muskam podłogę.

Nieważne, że o podręczniku chemii dawno już zapomniałam, że jutro wcale nie spotkam w szkole wszystkich znajomych, że za moimi plecami nie stoi już jasnobrązowe biurko, a ja sama jestem o trzy lata starsza.
Niektóre rzeczy nigdy się nie zmienią.

pikkumyy 2005-11-05 01:38:13
skomentuj (5)